Estonia – przydatne informacje

Zakochałam się w Estonii. Do tego stopnia, że mam po raz kolejny ochotę spędzić tam wakacje. Co prawda w planach na rok 2017 były Węgry lub Dania, ale w zależności od funduszy w zapasie pozostaje Estonia.

Mimo iż w Estonii obowiązującą walutą pozostaje €, to jednak suma jaką pozostawi się tam podczas wakacji jest równa sumie jaką pozostawiłabym w Polsce. Ceny za jedzenie i usługi są na podobnej stopie. Tak samo w przypadku noclegów w pokojach – ceny będą się różniły w zależności od lokalizacji. Chociaż jeśli chodzi o jazdę samochodem, na trasie Polska-Litwa-Łotwa-Estonia to właśnie w Estonii paliwo jest najtańsze.

NOCLEGI

Zdarzyło mi się spać w kilku domkach na Estonii, głównie z chęci umycia się, ale niestety nie pamiętam lokalizacji, ani dokładnych cen (może jak odgrzebię dysk to zaktualizuje ten wpis), ale tak jak pisałam powyżej koszt jest porównywalny do noclegów w Polsce. Natomiast, to co na Estonii jest cudowne, to gospodarka leśna pod kontem turystów. Jeśli lubisz spędzać wakacje pod namiotem, a chcesz zjeździć kawałek Estonii gorąco polecam stronę ichniejszych lasów Państwowych (o stronie pisałam TU!). Przede wszystkim punktów, gdzie możesz całkiem legalnie rozbić namiot i to całkowicie za darmo, jest pełno. W miejscach popularniejszych, np. kąpieliskach, zdarzają się prysznice. Koszt kąpieli wynosi wówczas około 1 €. Ale z kolei z toalet, żeliwnych grilli, miejsc ogniskowych i drewna możesz korzystać do woli, w tym, że wiadomo zachęcam do nie robienia z siebie Januszy turystyki. ;)

estonia_da1e21_2982711

No właśnie… Nawiązując do powyższej grafiki, całkiem możliwe jest, że przebywając w lesie nie uświadczysz żywej duszy, a nagle gdzieś całkiem pośrodku niczego wyrośnie Ci dom. I też nie zobaczysz w okolicy jego żywej duszy, a trawka będzie przycięta.

GASTRONOMIA

Jedzenie w Estonii jest smaczne, ale jak na moje siermiężne kubki smakowe to nie umywa się do naszego. Nie spróbowałam też żadnego regionalnego dziwu, ale jeszcze to nadrobię. Piwo. Piwo podobno cieszy się wielkim uznaniem, ale niestety, jeśli sięgniemy po te tańsze marki to nasze Tyskie czy Special jest znacznie lepsze. Chociaż sięgając już na górną półkę zdarzały się perełki.

Stołowałam się również w marketach. Nawet nie wiesz ile razy gryząc kanapkę z dżemem mówiłam, że na prawdę smaczny, po czym zerkając na etykietkę odkrywałam, że jest on MADE IN POLAND. Nie ma problemów ze znalezieniem polskich produktów na estońskich półkach. No, ale nie po to się jedzie zagranicę by jeść swoje, prawda? Za to nigdy, ale to nigdy nie jedz estońskiego majonezu. Nie na darmo Boris The Shashlik King w swoim kanale na YouTube zachwyca się polskim majonezem. I kiełbasą. A obejrzyj sobie.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s